Widziałam kiedyś w pewnej opuszczonej kamienicy przepiękną klatkę schodową.
Z trójbiegowymi schodami, drewnianymi, bogato zdobionymi balustradami i wielkim szklanym świetlikiem doświetlającym ją naturalnym światłem.
Widziałam na suficie detale, których nie powstydziłaby się żadna ze znanych mi secesyjnych kamienic.
Choć sama elewacja zdobień nie posiadała.

I w końcu zobaczyłam ją ponownie, jakiś rok później.
Całą jednocześnie, jednym rzutem oka.
Wyłuskaną z biegów schodowych, spoczników, ścian poprzecznych.
Nagą i bezbronną niczym niemowlę.

Ślady po kamienicach

Kamienice nie znikają nagle, z dnia na dzień.
To proces, który trwa wiele lata. Nazywa się zaniedbanie.
Tak samo, jak i nie giną całkowicie, nie pozostawiając po sobie najmniejszego choćby śladu.

Zostaje po nich gruz i odciski w gruncie — fundamenty.
Nie raz zostają i ściany.

Wspólne ściany

Kamienicę wyburzono.
Pozostała ściana zewnętrzna obiektu sąsiedniego.
Ale jakaś dziwna jakby z „duchem” tej wyburzonej — z widocznymi śladami po ścianach, z plamami po farbie i gniazdami po belkach stropowych.
Dlaczego?

Kiedyś, w znacznej części przypadków, jeśli tylko była taka możliwość, gdy budowano nowy obiekt, starano się możliwie jak najbardziej wykorzystać to, co już istniało.
To były czasy, gdy rzadko kto myślał o nierównym osiadaniu fundamentów, a co za tym idzie i o dylatacjach, o przepisach przeciwpożarowych nie wspomnę.
Jeśli na działce obok wcześniej został już postawiony budynek, dostawiano do niego tylko kolejne ściany nowo budowanego obiektu.

Oszczędność materiału i czasu

Umożliwiało to zaoszczędzenie sporej ilości materiału budowlanego i czasu.
Bądź co bądź, taniej dostawić przykładowo 3 nowe ściany do już istniejącej kamienicy, niż wszystkie 4 stawiać nowe.
W podobnym celu wykonywano wnęki o nadprożach łukowych.
Wbrew pozorom wcale nie muszą to być zamurowane dawne przejścia, lecz bardzo dobrze przemyślane miejsca, gdzie można zaoszczędzić wiele cegieł.

Wspólne ściany, czyli to, co kiedyś było świetnym pod względem ekonomicznym rozwiązaniem, dziś niejednokrotnie jest już tylko „duchem” wyburzonej kamienicy.
Znakiem, odciśniętym w jeszcze istniejącej, niewyburzonej rzeczywistości.

Choć osobiście życzyłabym sobie, żeby rozbiórek było jak najmniej…

 

POLUB MNIE NA FEJSIE I BĄDŹ NA BIEŻĄCO     OGLĄDAJ WIĘCEJ MIEJSC NA INSTAGRAMIE

Pokaż podobne
Pokaż więcej Kamienice
~

Zobacz również

Jainty 12 – kamienica piekarzy

Zaledwie 170 metrów od bytomskiego Śpiącego Lwa oraz niemal naprzeciwko secesyjnej kamieni…